Zaznacz stronę

Depresja wokół nas

Depresja dotyka coraz więcej osób, a statystyki mają jeszcze wzrosnąć. W samej Polsce liczba chorych, którzy podjęli leczenie, to ok. 1,5 miliona. Mimo kampanii społecznych mających na celu informowanie społeczeństwa o przebiegu tej groźnej choroby, ci, którzy decydują się przyznać do niej najbliższym, nadal narażeni są na lekceważenie i „dobre rady”. Tymczasem nawet krótkotrwały kryzys może pogłębić się, gdy osoba go przeżywająca usłyszy od znajomych „weź się w garść” i „przesadzasz”, zamiast otrzymać zrozumienie i wsparcie.

Gdy zaobserwuje się u siebie niemijające symptomy choroby, należy iść do lekarza rodzinnego albo psychiatry, który pokieruje leczeniem. Często konieczne jest przyjmowanie leków i udanie się na odpowiednią terapię. Choć trzeba w to włożyć dużo wysiłku (a przy depresji jeszcze więcej), jest to  lepszy wybór, niż trwanie w wyniszczającym cierpieniu. W takiej sytuacji nieocenione jest wsparcie bliskich osób. Często wystarczy sama obecność pozbawiona krytyki czy presji.

Pomaganie pomaga

Jest jednak wiele sposobów na zapobieganie chorobie i wspomaganie leczenia. Profesor Mariola Łaguna z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego twierdzi, że „pomaganie innym to także pomoc samemu sobie”. Śmieje się, że podejmowanie działań dla dobra drugiego człowieka (ProSocialACtions – PROSAC) to trochę jak przyjmowanie popularnego leku na depresję – Prozacu. „Take PROSAC instead of Prozac”. Przy czym przez „pomaganie” badaczka rozumie rzeczy tak niepozorne, jak rozmowa z sąsiadem, podzielenie się obiadem ze współpracownikiem, pożyczenie notatek z wykładu, telefon do samotnej osoby z rodziny, pocieszenie i wysłuchanie kogoś. Okazji do takich działań mamy na co dzień dziesiątki i chętnie je podejmujemy wobec osób, które choć trochę znamy. Wystarczy trochę bardziej otworzyć się na innych, także nieznajomych.

Teza badaczki jest poparta badaniami naukowymi przeprowadzonymi na grupie studentów (dokładniejszy opis można znaleźć w artykule naukawpolsce). W jednym eksperymencie mieli oni zapisywać przez tydzień, czy komuś pomogli. W drugim – polecono im planować, jak następnego dnia mogą komuś pomóc. Wyniki badania nie tylko pokazały, że powyższe działania zwiększają chęci na pomaganie, ale też – że osoby biorące udział w eksperymencie czują się lepiej, niż na początku – mają więcej radości i siły (nawet jeśli początkowo odczuwały lęk, złość czy przygnębienie). Podobnego zjawiska nie zaobserwowano w grupie kontrolnej.

Bądź światełkiem

Badaczka poleca przeprowadzenie takiego eksperymentu we własnym życiu. Zaznacza, że przy planowaniu działań na kolejny dzień dobrze jest myśleć o konkretnych sytuacjach, w których wymagana jest pomoc drugiemu człowiekowi, i konkretnych sposobach, żeby ją urzeczywistnić.

Jeśli chce się zachować zdrowie psychiczne, warto przed snem pomyśleć, co może nas czekać następnego dnia. Jeździmy tramwajami, do których wchodzą osoby o kulach, mamy przyjaciółki, które ciężko znoszą pierwszy trymestr ciąży,  rodzeństwo próbujące nie zwariować w czasie sesji, dostrzegamy naczynia, które zmęczony partner zostawił w zlewie albo staruszki, które na zakupach chcą szybko przedostać się z wózkiem na drugi koniec alejki. Dobrze jest wymyślić strategie na takie sytuacje, a wieczorem zapisać gdzieś sobie, co poszło zgodnie z planem.

Pomaganie innym zajmuje często niewiele czasu, ale otwiera na ludzi i pozwala czuć się wśród nich bezpieczniej. Należy jednak być wyrozumiałym dla siebie, jeśli po drodze popełni się gafę albo zrezygnuje z pomocy. I tak każdy miły gest wobec znajomych i nieznajomych przybliża nas do bardziej szczęśliwego życia wśród szczęśliwszych ludzi.

 

Agnieszka Horodyska

Masz bloga, lubisz pomagać lub po prostu chciałbyś zamieścić u nas swój artykuł?

Napisz na kontakt@amelia.app